Dorota Kuś

radca prawny

Jestem radcą prawnym od 11 lat. Specjalizuję się w chronieniu interesów deweloperów i innych przedsiębiorców budowlanych. Zaufało mi już ponad 200 klientów. Obsługiwałam od strony prawnej inwestycje warte kilkadziesiąt milionów złotych. Większość moich klientów zostaje ze mną na lata :)
[Więcej >>>]

Sklep

W trakcie realizacji robót okazuje się, że dokumentacja nie odpowiada rzeczywistym warunkom na budowie. Trzeba wykonać dodatkowe prace ziemne, zmienić technologię, przesunąć element instalacji albo wykonać zakres, którego nie było w dokumentacji przetargowej.

Roboty są wykonywane. Zamawiający o nich wie. Czasami nawet uczestniczy w uzgodnieniach.

Nie dochodzi jednak do podpisania aneksu.

Przy końcowym rozliczeniu pojawia się problem:

wykonawca żąda dodatkowego wynagrodzenia, a zamawiający odpowiada: „nie było aneksu – nie płacimy”.

Czy brak aneksu przekreśla możliwość dochodzenia zapłaty?

Nie zawsze.

W praktyce procesowej problem jest jednak bardziej złożony. Wykonawca musi bowiem wykazać nie tylko, że wykonał roboty wykraczające poza pierwotny zakres umowy.

Musi również udowodnić:

jakie konkretnie roboty wykonał, w jakiej ilości oraz jaka była ich wartość.

I właśnie ten ostatni element bardzo często okazuje się najtrudniejszy.

W jednej ze spraw prowadzonych przeze mnie sąd zasądził na rzecz wykonawcy około 122 000 zł wynagrodzenia za roboty dodatkowe. Nie uwzględnił jednak wszystkich pozycji objętych pozwem. W odniesieniu do części prac zasadniczym problemem nie było nawet samo wykazanie, że pewne roboty zostały wykonane, ale udowodnienie ich rzeczywistego zakresu, a w konsekwencji wysokości należnego za nie wynagrodzenia.

Ta sprawa bardzo dobrze pokazuje, dlaczego dokumentowania robót dodatkowych nie można odkładać do momentu sporządzania końcowego kosztorysu albo pozwu.

1. Najpierw trzeba ustalić, czy roboty rzeczywiście były dodatkowe

Pierwszym etapem analizy nie jest wycena robót, lecz ustalenie zakresu pierwotnego zobowiązania wykonawcy.

Nie każda praca, której wykonawca nie przewidział w swojej kalkulacji, automatycznie staje się bowiem robotą dodatkową.

Trzeba porównać między innymi:

  • umowę,
  • dokumentację projektową,
  • STWiOR,
  • przedmiar, jeżeli miał znaczenie dla określenia zakresu,
  • ofertę wykonawcy,
  • sposób ustalenia wynagrodzenia,
  • postanowienia dotyczące ryzyk przyjętych przez wykonawcę,
  • przy zamówieniach publicznych SWZ

Ma to szczególne znaczenie przy wynagrodzeniu ryczałtowym.

Samo zwiększenie pracochłonności wykonania robót objętych kontraktem nie daje jeszcze prawa do dodatkowego wynagrodzenia. Trzeba wykazać, że wykonano świadczenie wykraczające poza zakres objęty pierwotną umową.

Sąd Najwyższy zwracał uwagę, że przy wynagrodzeniu ryczałtowym samo ujawnienie większego niż zakładany nakładu prac nie oznacza jeszcze powstania roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia. Konieczne jest ustalenie, że chodzi rzeczywiście o inne prace niż objęte kontraktem.

W sprawie prowadzonej przeze mnie spór obejmował m.in. doziarnienie gruntu, zmianę technologii podbudowy, prace elektryczne, regulację studzienek, poszerzenie jezdni, wykonanie schodów czy dodatkowe roboty brukarskie. Zamawiający twierdził przy tym, że część wskazywanych przez wykonawcę prac mieściła się już w wynagrodzeniu ryczałtowym.

Dlatego przy każdej pozycji trzeba najpierw odpowiedzieć na pytanie:

czy wykonawca wykonał coś więcej niż to, do czego zobowiązał się w pierwotnej umowie?

2. Brak aneksu nie oznacza jeszcze, że analiza się kończy

Najbezpieczniejsza sytuacja jest oczywiście wtedy, gdy przed wykonaniem dodatkowych prac strony podpisują aneks określający:

  • zakres nowych robót,
  • ich wartość albo sposób jej ustalenia,
  • ewentualny wpływ na termin realizacji.

Wtedy zazwyczaj nie ma sporu: wykonawca wystawia fakturę, zamawiający płaci i sprawa jest zamknięta.

W praktyce budowlanej często dzieje się jednak inaczej.

Potrzeba wykonania robót pojawia się nagle. Wykonawca zgłasza problem. Odbywa się narada. Inspektor potwierdza konieczność wykonania określonych prac, ale twierdzi, że prace należy wykonać w ramach pierwotnego wynagrodzenia. Budowa musi być kontynuowana.

A aneksu nie ma.

Brak skutecznej zmiany umowy może wykluczać dochodzenie wynagrodzenia umownego na podstawie nieważnego lub nieskutecznego porozumienia. Nie zawsze oznacza jednak, że inwestor może zatrzymać efekty robót bez żadnego rozliczenia.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego dopuszczono możliwość badania w takich sytuacjach roszczenia na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Przykładowo w sprawie II CSK 414/10 SN analizował roboty wykraczające poza zakres umowy, wykonane bez skutecznego pisemnego aneksu, i wskazał na konieczność rozważenia art. 405 k.c.

Nie oznacza to jednak, że art. 405 k.c. staje się automatycznym „zamiennikiem aneksu”.

Wykonawca nadal musi wykazać wszystkie przesłanki roszczenia.

I tu zaczynają się wyzwania dowodowe.

3. Wykonanie robót i wysokość roszczenia to dwie różne rzeczy

To jeden z najważniejszych praktycznych wniosków.

Załóżmy, że po kilku latach procesu uda się udowodnić, że wykonawca rzeczywiście:

  • wykonał dodatkową stabilizację,
  • poszerzył nawierzchnię,
  • wykonał dodatkowe roboty brukarskie.

Czy to wystarczy do zasądzenia wskazanych w pozwie 80 000 zł?

Nie.

Trzeba jeszcze wykazać, dlaczego właśnie 80 000 zł odpowiada wartości tych robót.

Ciężar dowodu nie kończy się więc na udowodnieniu samego faktu wykonania prac.

Sąd Najwyższy w wyroku I CSK 64/10 wskazał wprost, że przy roszczeniu z bezpodstawnego wzbogacenia wykonawca powinien wykazać zarówno jakie roboty wykonał, jak i jaka była wartość wzbogacenia inwestora. SN zakwestionował przy tym możliwość oparcia ustalenia tej wartości wyłącznie na fakturze, nawet zaakceptowanej przez drugą stronę.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Można udowodnić:

„wykonałem te roboty”

i jednocześnie nie udowodnić:

„za te roboty należy mi się dokładnie 47 820 zł”.

Wówczas roszczenie może zostać oddalone w całości albo w części właśnie dlatego, że jego wysokość nie została należycie wykazana.

4. Tak właśnie wyglądał problem w mojej sprawie

W prowadzonej przeze mnie sprawie wykonawca dochodził wynagrodzenia za kilka kategorii robót dodatkowych.

Zamawiający przyznawał jedynie część prac wynikających z dwóch protokołów konieczności. Pozostałe pozycje kwestionował zarówno co do zasady, jak i co do wysokości.

Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego z zakresu budownictwa.

Biegły analizował poszczególne roboty i wskazał jako uzasadnione m.in. doziarnienie gruntu, zmianę technologii podbudowy, korektę lokalizacji słupów czy regulację studzienek. Oceniał również inne roboty jako potencjalnie dodatkowe lub sporne. Sąd uznał opinię za fachową i przydatną przy rozstrzyganiu sprawy.

Ostatecznie wykonawca uzyskał około 122 000 zł wynagrodzenia za roboty dodatkowe, ale nie całą kwotę, której dochodził.

W przypadku części pozycji podstawowym problemem okazało się niewystarczające wykazanie ich wartości.

I to jest w mojej ocenie najważniejsza lekcja z tej sprawy.

Nie wystarczy kilka lat później powiedzieć biegłemu:

„te roboty były wykonane – proszę je wycenić”.

Biegły musi mieć materiał, który pozwoli ustalić przede wszystkim rzeczywisty zakres ilościowy prac.

Jeżeli na etapie realizacji nie wykonano obmiarów, nie zachowano zestawień ilościowych, nie sporządzono dokumentacji robót zanikających, a z korespondencji wiadomo jedynie, że „konieczne było wykonanie dodatkowych robót”, późniejsze precyzyjne określenie ich wartości może być bardzo trudne.

5. Najczęstszy błąd: wykonawca dokumentuje potrzebę robót, ale nie ich ilość

W dokumentacji budowy często można znaleźć informację:

„W związku z nieprzydatnością gruntu konieczne jest wykonanie doziarnienia”.

Taki dokument pomaga wykazać, dlaczego dodatkowe roboty były potrzebne.

Nie odpowiada jednak na drugie, równie ważne pytanie:

ile tych robót faktycznie wykonano?

Jeżeli po kilku latach procesu nie da się ustalić, czy wykonano 50, 200 czy 500 ton doziarnienia, pojawia się problem z wykazaniem wysokości roszczenia.

Tak samo jest z robotami brukarskimi, ziemnymi czy instalacyjnymi. Nie wystarczy udowodnić, że wykonano dodatkowy zakres. Trzeba jeszcze wykazać jego ilość: powierzchnię, objętość, długość, liczbę elementów czy zużytych materiałów – zależnie od rodzaju robót.

Dlatego dokumentacja powinna odpowiadać na trzy pytania:

dlaczego roboty wykonano, co wykonano i w jakiej ilości.

Bez danych ilościowych nawet biegły może nie mieć wystarczającej podstawy do wiarygodnego ustalenia wartości prac.

6. Kosztorys i faktura nie wystarczą do udowodnienia wysokości roszczenia

Wykonawca często sporządza kosztorys robót dodatkowych dopiero przy końcowym rozliczeniu.

Taki dokument pokazuje sposób obliczenia żądanej kwoty, ale sam nie musi dowodzić, że:

  • wszystkie ujęte w nim roboty rzeczywiście wykonano,
  • wykonano je w podanych ilościach,
  • zastosowane ceny są właściwe.

Podobnie jest z fakturą. Potwierdza ona zgłoszenie określonego roszczenia, ale sama nie przesądza o zakresie i wartości wykonanych robót.

Sąd Najwyższy w wyroku I CSK 64/10 zwrócił uwagę, że przy roszczeniu z bezpodstawnego wzbogacenia wykonawca powinien wykazać zarówno wykonane roboty, jak i wartość wzbogacenia inwestora.

Dlatego kosztorys sporządzony po zakończeniu inwestycji powinien mieć oparcie w dokumentacji z realizacji: obmiarach, zestawieniach ilościowych, protokołach, dokumentacji powykonawczej czy innych dowodach pozwalających odtworzyć rzeczywisty zakres robót.

7. Jak udowodnić wysokość wynagrodzenia za roboty dodatkowe?

Najbezpieczniej budować materiał dowodowy równolegle z wykonywaniem prac.

Dla każdej pozycji powinno być możliwe wykazanie czterech elementów.

1. Dlaczego roboty były konieczne?

Pomocne mogą być zgłoszenia problemu, korespondencja, protokoły narad, dokumentacja projektowa, rysunki zamienne i zdjęcia.

2. Co konkretnie wykonano?

Znaczenie mogą mieć protokoły konieczności, obmiary, szkice, dokumentacja powykonawcza, wpisy w dzienniku budowy oraz protokoły odbiorów.

3. W jakiej ilości wykonano roboty?

Trzeba umożliwić późniejsze ustalenie liczby metrów kwadratowych, metrów sześciennych, ton, sztuk czy innych jednostek właściwych dla danego zakresu.

4. Jak ustalić wartość robót?

W zależności od podstawy roszczenia znaczenie mogą mieć ceny jednostkowe z umowy, kosztorys ofertowy, uzgodnione ceny nowych pozycji, rzeczywiste koszty albo – przy roszczeniu pozaumownym – wartość wzbogacenia ustalana z pomocą biegłego.

Najlepsza dokumentacja to taka, która pozwala po kilku latach odtworzyć nie tylko fakt wykonania pracy, ale również jej dokładny zakres i wartość.

8. Protokół konieczności nie załatwia wszystkiego

Protokół konieczności jest bardzo ważnym dokumentem.

Może potwierdzać, że:

  • określony problem rzeczywiście wystąpił,
  • strony wiedziały o potrzebie wykonania dodatkowych prac,
  • zamawiający albo jego przedstawiciele uczestniczyli w ustalaniu sposobu rozwiązania problemu.

Ale samo zdanie:

„konieczne jest wykonanie dodatkowych robót ziemnych”

nie pozwala jeszcze ustalić należnej kwoty.

Dobry protokół powinien możliwie precyzyjnie określać:

  • przyczynę wykonania dodatkowych prac,
  • zakres robót,
  • ilości,
  • sposób rozliczenia,
  • ewentualny wpływ prac na termin.

Jeżeli dokument ogranicza się wyłącznie do potwierdzenia konieczności wykonania prac, nadal może być bardzo ważnym dowodem, ale problem wysokości wynagrodzenia pozostaje otwarty.

W mojej sprawie zamawiający przyznawał roboty ujęte w dwóch protokołach konieczności, natomiast pozostały zakres był przedmiotem sporu i wymagał przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego.

9. Biegły nie zastąpi dokumentacji wykonawcy

Wykonawcy czasem zakładają:

„jeżeli zamawiający zakwestionuje kwotę, biegły ją policzy”.

To tylko częściowo prawda.

Biegły może wycenić określony zakres robót, ale musi wiedzieć, co i w jakiej ilości zostało wykonane. Nie zastąpi dokumentacji, której nie sporządzono na etapie realizacji.

Jeżeli brakuje obmiarów, dokumentacji robót zanikających czy wiarygodnych danych ilościowych, nawet opinia biegłego może nie pozwolić na ustalenie pełnej wysokości roszczenia.

W prowadzonej przeze mnie sprawie opinia biegłego była jednym z kluczowych dowodów. Biegły wskazał jako uzasadnione m.in. doziarnienie gruntu, zmianę technologii podbudowy, korektę lokalizacji słupów czy regulację studzienek. Sąd uwzględnił część roszczenia za roboty dodatkowe, opierając się również na jego ustaleniach.

Biegły może więc pomóc wycenić udowodniony zakres robót. Nie powinien jednak zastępować strony w wykazywaniu faktów, na których opiera ona swoje roszczenie.

10. Roboty dodatkowe w zamówieniu publicznym – ich powstanie a zmiana umowy to dwie różne kwestie

Roboty dodatkowe mogą powstać niezależnie od zmiany umowy

Przy zamówieniu publicznym trzeba rozróżnić dwie rzeczy:

faktyczne powstanie robót dodatkowych oraz możliwość objęcia ich zmianą umowy o zamówienie publiczne.

Roboty dodatkowe mogą pojawić się w trakcie realizacji inwestycji niezależnie od tego, czy strony przewidziały je przy zawieraniu umowy i czy później skutecznie podpisały aneks.

Może się na przykład okazać, że dokumentacja projektowa nie przewidziała określonych warunków gruntowych, wystąpiła kolizja, trzeba zmienić rozwiązanie techniczne albo wykonać zakres nieobjęty pierwotną dokumentacją.

To są zdarzenia faktyczne.

Dopiero kolejnym pytaniem jest:

czy i na jakiej podstawie strony mogą zmienić umowę oraz przyznać wykonawcy dodatkowe wynagrodzenie za te prace?

Podstawa zmiany może wynikać z samej umowy

I tutaj trzeba pamiętać, że podstawa zmiany może wynikać już z samej treści kontraktu.

Art. 455 ust. 1 pkt 1 Pzp pozwala na zmianę umowy bez przeprowadzania nowego postępowania, jeżeli możliwość takiej zmiany została wcześniej przewidziana w ogłoszeniu o zamówieniu lub dokumentach zamówienia w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych postanowień umownych.

Takie postanowienia – określane często jako klauzule przeglądowe – powinny wskazywać co najmniej:

  • rodzaj i zakres dopuszczalnych zmian,
  • warunki ich wprowadzenia,
  • a sama zmiana nie może prowadzić do modyfikacji ogólnego charakteru umowy.

Dlatego przy pojawieniu się robót dodatkowych w pierwszej kolejności warto sprawdzić nie tylko ustawowe podstawy zmiany umowy, ale również sam kontrakt i dokumenty zamówienia.

Może się bowiem okazać, że strony już na etapie zawierania umowy przewidziały możliwość zmiany zakresu robót, technologii, sposobu realizacji albo wynagrodzenia w określonych sytuacjach.

Gdy nie można skorzystać z klauzuli przewidzianej w umowie

Jeżeli umowa nie zawiera odpowiedniej klauzuli przeglądowej albo dana sytuacja nie mieści się w jej zakresie, trzeba zbadać pozostałe podstawy przewidziane w art. 455 Pzp.

Jedną z nich jest art. 455 ust. 1 pkt 3 Pzp, odnoszący się do dodatkowych dostaw, usług lub robót budowlanych od dotychczasowego wykonawcy, które stały się niezbędne i spełniają ustawowe warunki.

Samo wystąpienie przesłanki przewidzianej w umowie albo w art. 455 Pzp nie powoduje jednak automatycznej zmiany kontraktu. Konieczne jest jeszcze osiągnięcie przez strony porozumienia co do zmiany i jej treści.

Brak aneksu a prawo do zapłaty za roboty dodatkowe

Dlatego możliwa jest sytuacja, w której:

  • w trakcie realizacji faktycznie powstały roboty wykraczające poza pierwotny zakres,
  • istnieje albo istniała podstawa prawna do zmiany umowy,
  • wykonawca roboty wykonał,
  • zamawiający uzyskał rezultat tych prac,
  • ale strony nie zawarły skutecznego aneksu określającego dodatkowe wynagrodzenie.

Wtedy problem nie polega na tym, czy roboty dodatkowe istniały, lecz na tym, na jakiej podstawie wykonawca może żądać za nie zapłaty.

Co trzeba zbadać w sporze o zapłatę?

Trzeba wówczas oddzielnie ustalić:

1. Czy sporne prace rzeczywiście wykraczały poza pierwotny zakres umowy?

2. Czy możliwość zmiany wynikała z klauzul przewidzianych w umowie lub dokumentach zamówienia?

3. Jeżeli nie – czy zachodziła inna podstawa zmiany przewidziana w art. 455 Pzp?

4. Czy strony skutecznie dokonały zmiany umowy?

5. Jeżeli nie zawarto skutecznego aneksu – czy w konkretnym stanie faktycznym wykonawca może dochodzić rozliczenia na innej podstawie, w szczególności na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu?

6. Czy wykonawca potrafi udowodnić zakres oraz wartość wykonanych robót?

Najważniejszy wniosek

To rozróżnienie jest szczególnie ważne w sporach sądowych.

Brak skutecznego aneksu nie oznacza automatycznie, że roboty dodatkowe nie powstały. Z kolei samo powstanie robót dodatkowych nie oznacza jeszcze, że wykonawcy przysługuje wynagrodzenie umowne w żądanej wysokości.

O tym trzeba rozstrzygać odrębnie, badając zarówno treść umowy, podstawy dopuszczalnej zmiany, jak i materiał dowodowy dotyczący wykonania oraz wartości prac.

11. Co wykonawca powinien zrobić jeszcze przed wykonaniem dodatkowych robót?

Jeżeli na budowie pojawia się konieczność wykonania pracy, której nie przewiduje pierwotny zakres, nie ograniczałabym się do telefonicznego uzgodnienia z inspektorem.

W praktyce warto od razu stworzyć dokumentację pozwalającą później odpowiedzieć na trzy pytania:

Dlaczego wykonano tę pracę?

Ile jej wykonano?

Ile jest warta?

Jeżeli zamawiający nie chce podpisać aneksu albo protokołu, wykonawca powinien przynajmniej pozostawić po sobie ślad dowodowy: korespondencję, zgłoszenia, obmiary, zdjęcia, zestawienia i pisma z zastrzeżeniem, że dany zakres wykracza poza wynagrodzenie podstawowe.

Szczególnej ostrożności wymagają roboty zanikające.

Po wykonaniu stabilizacji, zasypaniu wykopu czy przykryciu instalacji późniejsze odtworzenie ilości wykonanych prac może być niemożliwe albo bardzo kosztowne.

12. Roboty są już wykonane – jak przygotować roszczenie?

Jeżeli roboty dodatkowe zostały już wykonane, warto analizować je pozycja po pozycji, a nie jako jedną zbiorczą kwotę.

Dla każdej z nich trzeba ustalić:

ElementCo trzeba wykazać?
Zakres umowyCzy praca była objęta pierwotnym kontraktem?
PrzyczynaDlaczego konieczne było jej wykonanie?
WykonanieJakie dowody potwierdzają, że roboty wykonano?
IlośćJak wykazać ich rzeczywisty zakres ilościowy?
WartośćNa jakiej podstawie obliczono żądaną kwotę?
Podstawa prawnaZ czego wynika obowiązek zapłaty?

Takie rozbicie szybko pokazuje, które pozycje są dobrze przygotowane dowodowo, a gdzie występują braki.

W praktyce szczególnie istotne jest rozdzielenie dwóch problemów:

czy wykonawcy należy się zapłata oraz czy potrafi udowodnić jej konkretną wysokość.

13. Roboty były dodatkowe, ale nie udowodniłeś ich wartości – możesz nie otrzymać całej zapłaty

Spór o roboty dodatkowe nie kończy się na pytaniu:

„czy te roboty zostały wykonane?”

Trzeba jeszcze odpowiedzieć:

„ile były warte?”

W prowadzonej przeze mnie sprawie wykonawca uzyskał około 122 000 zł wynagrodzenia za roboty dodatkowe, ale nie wszystkie dochodzone pozycje zostały uwzględnione. W odniesieniu do części z nich problemem było niewystarczające wykazanie wysokości roszczenia.

To pokazuje, jak duże znaczenie ma dokumentacja powstająca podczas realizacji.

Obmiar, zestawienie ilościowe czy protokół robót zanikających sporządzony dziś może za kilka lat przesądzić o wyniku procesu.

Po zasypaniu wykopu, przykryciu instalacji albo wykonaniu kolejnej warstwy nawierzchni odtworzenie tych danych może być bardzo trudne albo niemożliwe.

Podsumowanie

Brak aneksu nie jest jedynym problemem w sporze o roboty dodatkowe.

Wykonawca powinien wykazać przede wszystkim:

  •  że sporne prace rzeczywiście wykraczały poza pierwotny zakres umowy,
  •  że zostały wykonane i istnieje podstawa do żądania ich rozliczenia,
  • jaka jest wartość dochodzonego roszczenia.

W praktyce ten trzeci element bywa szczególnie problematyczny.

Samo wykazanie, że roboty były konieczne i rzeczywiście zostały wykonane, nie zawsze wystarczy do zasądzenia żądanej kwoty. Potrzebne są dowody pozwalające ustalić ich zakres ilościowy i wartość.

Dlatego roboty dodatkowe warto dokumentować w czasie realizacji: poprzez protokoły, korespondencję, zdjęcia, obmiary, zestawienia ilościowe i dokumentację robót zanikających.

Najważniejsza zasada jest prosta: trzeba udowodnić nie tylko, że wykonano roboty dodatkowe, ale również ile ich wykonano i ile są warte.

W czym mogę Ci pomóc?

Prowadzę spory dotyczące umów o roboty budowlane, w tym sprawy o wynagrodzenie za roboty dodatkowe wykonywane przy inwestycjach publicznych.

Jeżeli wykonałeś roboty dodatkowe, a zamawiający odmawia zapłaty, analiza nie powinna ograniczać się do pytania, czy podpisano aneks.

Sprawdzam również:

  • czy sporne prace rzeczywiście wykraczały poza pierwotny zakres umowy,
  • jaka może być podstawa prawna roszczenia,
  • czy dokumentacja pozwala udowodnić wykonanie poszczególnych robót,
  • czy możliwe jest wykazanie ich ilości i wartości,
  • jakie znaczenie mogą mieć protokoły konieczności, obmiary, kosztorysy oraz opinia biegłego.

Jeżeli jesteś na etapie realizacji inwestycji, warto przeanalizować dokumentację zanim roboty zostaną zakryte albo zakończy się budowa. W procesie nie zawsze da się później odtworzyć dowody, których nie sporządzono na etapie wykonywania prac.

Jeżeli chcesz ocenić swoją sytuację, napisz do mnie i krótko opisz sprawę.

***

Dorota KuśO autorze – radca prawny Dorota Kuś

Dorota Kuś – radca prawny, od kilkunastu lat specjalizuje się w obsłudze prawnej firm z branży budowlanej.

W ostatnim czasie jej konikiem stała się obsługa firm deweloperskich, a w szczególności początkujących deweloperów, którzy potrzebują prawnego wsparcia na etapie realizacji swojego pierwszego projektu deweloperskiego.

Przygotowuje dokumenty potrzebne w sprzedaży inwestycji deweloperskiej m.in. prospekty informacyjne, uproszczone prospekty informacyjne, wzory umów deweloperskich, rezerwacyjnych.

Posiada bogate doświadczenie w prowadzeniu sporów sądowych z zakresu branży budowlanej m.in. w zakresie roszczeń o zapłatę wynagrodzenia umownego,  związanych z wykonaniem robót dodatkowych, czy z tytułu kar umownych.

Posiada doświadczenie związane z obsługą prawną przedsiębiorców realizujących kontrakty budowlane w ramach ustawy Prawo zamówień publicznych.

***

Wykonawca zawarł umowę o roboty budowlane. W kosztorysie ofertowym wartość prac określono na 10 mln zł, ale strony uzgodniły wynagrodzenie kosztorysowe, rozliczane według rzeczywiście wykonanych ilości robót.

Po zakończeniu inwestycji okazało się, że wynagrodzenie wykonawcy wynosi 8 mln zł.

Zamawiający naliczył karę za przekroczenie terminu. Przyjął jednak za podstawę 10 mln zł z kosztorysu ofertowego.

Czy karę należało obliczyć od kwoty z oferty, czy od wynagrodzenia ustalonego po obmiarze?

Zanim odpowiemy na to pytanie, trzeba zbadać jeszcze jedną kwestię: czy strony w ogóle skutecznie zastrzegły karę umowną.

Ma to szczególne znaczenie w świetle wyroku Sądu Najwyższego z 3 lutego 2026 r., II CSKP 890/23. Sąd wskazał, że przy karze określonej procentowo jej podstawa musi być dostatecznie określona już w chwili zawarcia umowy. Problem pojawia się wtedy, gdy kwota, od której kara ma być liczona, zostanie dopiero ustalona w przyszłości.

Nie oznacza to jednak, że w każdej umowie przewidującej wynagrodzenie kosztorysowe kara umowna jest niedopuszczalna.

1. Wynagrodzenie kosztorysowe a podstawa naliczania kary – to nie zawsze ta sama kwota

W wielu kontraktach budowlanych strony wskazują w umowie szacunkowe wynagrodzenie wynikające z kosztorysu ofertowego.

Jednocześnie ustalają, że ostateczne wynagrodzenie wykonawcy zostanie obliczone po zakończeniu robót, na podstawie obmiaru i uzgodnionych cen jednostkowych.

Przykładowo kosztorys ofertowy przewiduje wykonanie 5 000 m² nawierzchni, a obmiar powykonawczy potwierdza wykonanie 4 500 m². W zależności od postanowień umowy wartość rzeczywiście wykonanych robót może być niższa niż pierwotnie zakładano.

Czytaj dalej >>>

Wyobraźmy sobie następującą sytuację.

Wykonawca realizuje inwestycję budowlaną. W trakcie wykonywania robót pojawiają się opóźnienia.

Zamawiający nalicza karę umowną za każdy dzień przekroczenia terminu.

Następnie, z uwagi na przedłużające się opóźnienie, odstępuje od umowy i nalicza wykonawcy kolejną karę – tym razem za odstąpienie od umowy z przyczyn leżących po stronie wykonawcy.

W efekcie wykonawca otrzymuje dwie noty obciążeniowe.

Czy zamawiający rzeczywiście może naliczyć obie kary?

Nie zawsze.

W określonych sytuacjach naliczenie jednocześnie kary za opóźnienie i kary za odstąpienie od umowy będzie niedopuszczalne.

Nie oznacza to jednak, że obu rodzajów kar nigdy nie można łączyć.

Kluczowe znaczenie ma przede wszystkim to, czy zamawiający odstąpił od całej umowy, czy tylko od jej niewykonanej części, oraz jakich konkretnie zobowiązań dotyczą naliczone kary.

I właśnie o tym będzie dzisiejszy wpis.

1. Kara za opóźnienie a kara za odstąpienie od umowy – jakie przepisy?

Podstawę prawną kar umownych stanowią przede wszystkim art. 483 i 484 kodeksu cywilnego.

Zgodnie z art. 483 § 1 k.c. strony mogą zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikającej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy.

W kontraktach budowlanych bardzo często spotykamy dwa odrębne postanowienia dotyczące kar umownych.

Czytaj dalej >>>

Kary umowne w robotach budowlanych potrafią osiągać naprawdę wysokie kwoty.

Wystarczy duża wartość kontraktu, stosunkowo wysoka stawka kary i kilkadziesiąt dni opóźnienia.

Zamawiający nalicza karę, wystawia notę obciążeniową i często potrąca ją z wynagrodzenia wykonawcy.

Problem polega na tym, że samo przekroczenie terminu wykonania robót nie oznacza jeszcze, że zamawiający prawidłowo naliczył karę umowną.

W praktyce błędy mogą pojawić się już na etapie redakcji umowy, jej interpretacji, ustalania przyczyn opóźnienia, określania okresu naliczania kary czy oceny odpowiedzialności wykonawcy.

Dobrze pokazuje to jedna ze spraw sądowych z mojej praktyki dotycząca realizacji inwestycji drogowej w ramach zamówienia publicznego.

Zamawiający naliczył wykonawcy kary za opóźnienia w realizacji poszczególnych zakresów robót i potrącił je z jego wynagrodzenia.

Wykonawca zakwestionował zasadność kar, a następnie wystąpił do sądu o zapłatę wynagrodzenia z faktur, których dotyczyło potrącenie.

Sąd uznał, że wykonawca wykazał brak swojej odpowiedzialności za opóźnienia, a zamawiający nie wykazał zasadności naliczonych kar.

W konsekwencji potrącenie okazało się nieskuteczne.

Na przykładzie tej sprawy pokażę Ci, jakie błędy mogą pojawić się przy naliczaniu kar umownych i na co warto zwrócić uwagę, jeżeli zamawiający obciążył Cię karą za nieterminową realizację robót.

1. Naliczenie kary za etap robót bez sprawdzenia, czy obejmuje go umowa

To jeden z głównych problemów, który pojawił się w omawianej sprawie.

Zamawiający naliczył wykonawcy dwie kary umowne: pierwszą w związku z przekroczeniem terminu dotyczącego wydzielonego zakresu robót drogowych, a drugą w związku z niedotrzymaniem terminu wykonania pozostałych prac.

Głównym argumentem wykonawcy przeciwko karze za etap był brak podstawy do jej naliczenia w umowie. Wykonawca wskazywał, że strony nie zastrzegły kary za niedotrzymanie terminów pośrednich.

Czytaj dalej >>>

W praktyce sporów budowlanych wykonawca często nie dostaje od zamawiającego wezwania: „Zapłać karę umowną w wysokości 300.000 zł”.

Mechanizm wygląda znacznie prościej.

Wykonawca wystawia fakturę za wykonane roboty, przykładowo na 500.000 zł. Zamawiający nalicza 300.000 zł kary umownej, składa oświadczenie o potrąceniu i przelewa wykonawcy tylko 200.000 zł.

Czy to oznacza, że sprawa jest zakończona, a wykonawca stracił pozostałe 300.000 zł?

Nie.

Samo dokonanie potrącenia nie przesądza jeszcze, że kara umowna była należna.

Jeżeli zamawiający potrącił karę, która nie istniała albo została naliczona w zbyt wysokiej wysokości, wykonawca może dochodzić zapłaty brakującej części wynagrodzenia.

I właśnie o tym będzie dzisiejszy wpis.

Na czym polega potrącenie?

Podstawowe zasady potrącenia wynikają z art. 498 i 499 kodeksu cywilnego.

Upraszczając – jeżeli dwie osoby są jednocześnie względem siebie wierzycielami i dłużnikami, ich wierzytelności mogą zostać wzajemnie potrącone, jeżeli spełnione są przesłanki określone w przepisach.

W przypadku robót budowlanych może wyglądać to tak:

Czytaj dalej >>>